niedziela, 19 lutego 2017

Małymi kroczkami do wielkich sukcesów czyli co nieco o edukacji

 Oprócz emocjonalnego ekshibicjonizmu chciałabym także aby ten blog mógł edukować. Mimo że rozumienie autyzmu jest już o niebo lepsze niż dekadę temu, jest to wciąż dolina Amazonki w świecie psychologii i pedagogiki dziecięcej - tak wiele już wiemy a jednak wciąż odkrywamy coś nowego.
 Nie jestem specjalista, mimo że pracowałam z autystykami i innymi niepełnosprawnymi, ani też nie uważam się za guru edukacyjne mimo dyplomu uczelni pedagogicznej, ale myślę że nie zaszkodzę nikomu przedstawiając w przystępny sposób różne podejścia w edukacji, które każdy rodzic może zastosować w domu.

Bakward chaining

 Nie mam zupełnie pomysłu jak przetłumaczyć to na język Polski, myślę że najprościej będzie opisać metodę i jak ją stosować.
 Nie wiem jak wy, ale porażka zdecydowanie mnie demotywuje. Jestem o wiele bardziej chętna wykonywać czynności w których jestem dobra i doskonalić je. Podobnie myślę, że odbierają to autystycy. Metoda backward chaining opiera się na końcowym sukcesie i wykonywaniu małych kroków w tył aby usamodzielnić się w pełni wykonując daną czynność.
Wytłumaczmy to na przykładzie ubierania płaszcza. Kiedy po prostu podamy dziecku ubranie z założeniem że samo ma wiedzieć jak je założyć za pewne spotkamy się z tantrum spowodowanym bezsilnością i brakiem umiejętności. Autystycy nie lubią czuć się niedolni do wykonania tego, czego od nich oczekujemy. Podobnie jak i człowiek neurotypowy, po raz pierwszy wsadzony w samochód z poleceniem 'jedź' najpewniej spanikuje i wyląduje w rowie starając się z całych sił nie wyjść na głupiego.
 Zacznijmy więc zakładając dziecku płaszcz na ramiona i prowadząc rękę do zamka tak aby maluch sam podciągnął suwak z naszą pomocą. Teraz czas na nagrodę: aplauz, słowa uznania, może jakiś mały smakołyk aby pokazać jak bardzo jesteśmy dumni. Kolejnym krokiem jest pozwolenie dziecku samodzielnie złapać i podciągnąć suwak, oraz kolejna nagroda. W kolejny podejściu kurtkę założymy na jedno ramię a nasz podopieczny będzie musiał odnaleźć drugi rękaw oraz zapiąć zamek. Każda samodzielnie wykonana sekwencja musi zostać natychmiastowo nagrodzona. Pamięć dziecka jest dobra ale krótka, więc obiecując mu lody po kolacji, za założenie kurtki do szkoły mija się z celem. Tak właśnie wykonując małe kroki w tył stopniowo pozwalamy dziecku opanować umiejętność samodzielnego zakładania płaszcza. Nie karzemy niepowodzeń jednak zawsze wynagradzamy sukces. Dzięki temu dziecko buduje pewność siebie i jest bardziej chętne brać udział w wykonaniu czynności.
 Metoda moim zdaniem sprawdza się bardzo dobrze, jest pełna pozytywnego wsparcia od rodzica czy nauczyciela, co także redukuje stres po obu stronach. Można ja zaadaptować do prawie każdej czynności bo przecież wszystko ma określony przebieg jak i cel który niesie ze sobą.

Metoda behawioralna

 Najprościej opisać ją jako metodę kija i marchewki. Za wykonanie określonej czynności przewidywana jest nagroda, za nie wykonanie konsekwencje. Z tym drugim byłabym ostrożna w wypadku dzieci w spektrum, które jak już ustaliliśmy nie przepadają za porażką. Skupmy się na pozytywnym wynagradzaniu starań dziecka, natomiast olejny konsekwencje - życie jeszcze nauczy dzieciaki tej lekcji nie raz.
 Metodą behawioralną odpieluchowałam moją córkę w tydzień. W każdym pokoju znajdował się na widoku nocnik, a jej zadaniem było zanieść swój biznes w to właśnie miejsce. Po każdym wykonaniu czynności w odpowiednim miejscu następowały wiwaty, brawa, za prawdziwą perełkę w postaci kupy nagradzałam lizakiem. Po pewnym czasie Lili siadała na nocnik tylko po to żeby wycisnąć z siebie dwie kropelki, które oczywiście nagradzaliśmy brawami i aplauzem.
Metoda sprawdza się w wypadku czynności nieskomplikowanych bo nie wymaga rozkładania ich na czynniki pierwsze.

Metoda wizualna

 Większość dzieci w spektrum jest bardzo wizualne. Potrafi zapamiętać sekwencje, rozpoznać obrazki, zapamiętać cyfry czy litery. Jest to doskonały punkt wyjścia w wypadku gdy dziecko jest niewerbalne, o ograniczonym rozumieniu mowy. Wymaga ona więcej wkładu niż pozostałe metody, ale efekty są bardzo dobre, gdy inne sposoby nauki zawodzą.
Chodzi o skonstruowanie instrukcji, niczym ta którą znajdujemy w pudełku z meblami Ikei.  Krok po kroku zobrazowane czynności które należy wykonać aby uzyskać dany efekt.
Jako przykład niech posłuży rutyna wieczorna: kąpiel, umycie zębów, ubranie piżamy i udanie się do łóżka. Za pomocą wizualnej tablicy czynności która możemy wykonać sami lub kupić przez Internet, pokazujemy dziecku sekwencje czynności, jakie oczekujemy, że wykona. W ramach nagrody za wykonana czynność możemy zastosować wycięte z gazety podobizny z ulubionej bajki, które dziecko będzie podmieniało na tablicy w zamian za kartki z wykonanym zadaniem.
Tak więc Umieszczamy tablice z ruchomymi kartami symbolizującymi rutynę w widocznym i dostępnym miejscu - np. na drzwiach w łazience. Pierwszy obrazek pokazuje wannę pełną piany, więc dziecko wie że pora na kąpiel. Po umyciu się ściągamy obrazek wanny i dziecko w jego miejsce przykleja zdjęcie np. uśmiechniętego Kubusia puchatka - sukces! Zadanie wykonane, a na tablicy dumnie wisi nagroda. Ważne jest też wsparcie z naszej strony na etapie wdrążania metody - każdy zakończony etap powinien spotkać się z uznaniem z naszej strony.
J eśli chcemy by wizualnie nauczyć dziecka ubierania się, możemy wydrukować zdjęcie naszej pociechy i wyciąć elementy ubrania, wtedy ubierając obrazkowego malucha zachęcamy prawdziwego do wykonywania samemu tych samych czynności krok po kroku.
 Tak jak wspominałam ta metoda wymaga wkładu w postaci zdolności manualnych lub drukarki i laminatora, oraz taśmy z rzepami, nożyczek, wyobraźni i czasu. Jest jednak bardzo skuteczna i stosowana w szkoła specjalnych oraz w trakcie terapii.
Inna metodą nauki wizualnej są PECs, o których napisze kiedyś oddzielny esej.

 To trzy metody, które moim zdaniem są najbardziej przydatne i popularne w sferze edukacji dzieci, nie tylko autystycznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz