Pracuje w sklepie z artykułami dla dzieci. O ironio - praca miała być dla mnie ucieczka od macierzyństwa a wylądowywałam w punkcie pielgrzymkowym matek z maluchami do lat 5-ciu. Mimo to uwielbiam moja prace. Jedyne co sprawia mi przykrość to wielka różnica pomiędzy moimi małymi klientami a moja autystyczna córka. Patrzę nie raz zazdrośnie kiedy dwulatki rezolutnie opowiadają rodzicom jakaś pochłaniająca historie o dinozaurach czy księżniczkach a trzylatki popisują się zdolnościami artystycznymi w kąciku rysunkowym który posiadamy dla wygody rodziców.
Częścią mojej pracy jest także rozmowa z klientami, a takowa - wiadomo - kreci się wokoło naszych potomków. Czasem rodzice wyprowadzają mnie z równowagi, nieświadomie i nie celowo, ale uwidaczniają mi przepaść pomiędzy mną - mama autystyka, a nimi - rodzicami dzieci w każdym aspekcie rozwijających się prawidłowo...
'Moja córka ubierze tylko różowe sukienki, no nie mam już siły, non stop róż i falbanki...'
Na prawdę? To okropne. Moja natomiast ubierze wszystko co wyciągnę z szafy, nawet strój małpy i ubrania jej ojca - jeśli tylko będzie mogła się w nich w miarę swobodnie poruszać. Nie ma tez problemu z wyjściem na zewnątrz bez butów, albo zima w krótkim rękawku. Najzwyczajniej ja nie interesuje w co jest ubrana. Jakże bym chciała żeby kiedy pokazała mi palcem w szafie ze dziś chce ubrać ta sukienkę albo te spodnie... Może ten czas nadejdzie... Na chwile obecna cieszę się ze choć nie rozbiera się publicznie.
'Mój syn ma obsesje na punkcie Thomasa, mamy już chyba wszystkie zabawki!'
Kolejny dramat: dziecko ma sprecyzowane zainteresowanie. Ja natomiast co jakiś czas wydaje fortune na zabawki licząc ze moja córka wykaże jakieś przywiązanie lub zainteresowanie nimi. Na razie udało mi się jedynie zaobserwować ze lubi wyjątkowo lalkę Woodiego z Toy Story i często chodzi z Opsy Daisy z In the Night Garden. Reszta kolekcji trzymana w szafie, skrzyni, trzech regalach i dwóch torbach oczekuje na choćby odrobine zaangażowania. Natomiast przelewanie zupy w garnku lub sortowanie słomek nadal wygrywa z tradycyjnymi zakupami z zabawkowego...
'Ona ciągle mnie pyta, zadaje milion pytań dlaczego słońce świeci albo co to księżyc'
Kochana mamo, słońce świeci dzięki reakcja termojądrowym zamieniającym wodór w hel, a księżyc jest efektem zderzenia egzoplanety Thea i Ziemii bardzo dawno temu, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o autyzmie, albo o ludziach... Gdyby moja córka zadawala mi takie pytania to bym jej odpowiadała z pasją. Gdyby zadała mi jakiekolwiek pytanie... na temat czegokolwiek...
'On ciągle mi opowiada o szkole i co dziś robił. Chwili ciszy nie mam....'
I znowu wracamy do punktu w którym padła bym jak długa kiedy moje dziecko zdecydowałoby się opowiedzieć mi o jej dniu w szkole. Choćby na migi lub za pomocą PECS. Cokolwiek... Jakkolwiek...
'No ta moja córka to jest taka wybredna, musi mieć ketchup inaczej nie zje frytek, a warzywa tylko na parze, soki wypije ale nie jabłkowy, a co do chleba to nie tknie pełnoziarnistego....'
No, to musi być bardzo trudne. Moja natomiast je makaron, kabanosy Tarczyńskiego, Doritos solone i pije mleko z butelki ze smoczkiem. Tylko i wyłącznie od około 10 miesięcy.... A mogło być gorzej, kiedyś przez miesiąc jadła tylko i wyłącznie owsiankę.
'Oh, jutro czeka mnie impreza urodzinowa. Syn zaprosił chyba z 20 dzieci, zwariuje do wieczora...'
Na ostatnie urodziny zaprosiła moich znajomych z ich dziećmi. Lili sprawiała wrażenie jakby ich nie zauważała. Nie brała udziału w żadnej wspólnej zabawie, nie chciała nawet zdmuchnąć swoich świeczek na torcie. Uciekła gdy śpiewali jej 'Happy Birthday'. Proszę, zamień się, chętnie posiedzę z banda hałaśliwych dzieci, nawet do białego rana, niech tylko moja córka będzie wśród nich ...
Nie zawsze mam sile wspomnieć ze moja córka ma ASD. Czasem nawet nie widzę w tym sensu. Już nie raz usłyszałam: 'oh, you poor thing' albo 'such a shame...' - wiem ze w dobrej wierze ale wciąż zabolało mnie to.
Nie chce waszego współczucia rodzice neurotypowi.
Po prostu docencie co macie. Popatrzcie na matkę 7 czy 8 letniego autstyka która zalewa się łzami bo syn po raz pierwszy powiedział 'mamo' albo załatwił się w nocnik...
Popatrz i pomyśl 'Cholera, mam cudownego dzieciaka, nie powinienem nigdy narzekać, ze za dużo mówi albo ze ma swoje zdanie. Powinienem poczytać mu książkę, zagrać z nim w piłkę, wziąć go do Zoo. Powinienem doceniać co mam bo dla innych jest to tylko marzeniem.'
Nie raz zamilkam podczas rozmowy z neurotypowymi rodzicami. Zastanawiają się pewnie czy cos powiedzieli źle, albo czy nie umiem mówić po angielsku. Czasem jestem cholernie zazdrosna o te wszystkie rzeczy na które czekam od lat a one kurde nie przychodzą...
Wiem ze czujesz się tak samo.
Ważne żeby pamiętać ze kiedy te małe kroczki wreszcie zostaną postawione, wtedy radość jest 100 razy większa a duma ogromna, i to właśnie napędza nas - rodziców A+.
To jest motywacja aby być najlepsza mama i najwytrwalszym tatą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz