poniedziałek, 6 lutego 2017

Społeczeńtwo vs inność - krótka rozprawka o byciu ch*jem

Jak łatwo jest ocenić kogoś jako rodzica z perspektywy osoby bezdzietnej?
Trochę jakbyśmy napychają gębę kawiorem i sushi pouczali dzieci w Afryce na temat kontrolowania głodu ...

Sytuacja o której chce napisać miała miejsce w samolocie do Polski, w Styczniu tego roku.

 Tanie linie lotnicze jak nazwa wskazuje stawiają na niskie ceny, kompletnie olewając komfort podróży. z perspektywy osoby bojącej się latać zawsze czuje się wręcz wkurzona kiedy stewardessy każą mi usiąść na moim mini siedzeniu, i endżojować się lotem... Zwłaszcza kiedy trzepie jak podczas seksu na wirującej pralce, a ceny napojów i przekąsek niebezpiecznie zbliżają się do cen znanych z restauracji z gwiazdkami Michelin.
 Lili bardzo lubi latać. Musze tez przyznać ze jest bardzo grzeczna w samolocie, czasem o wiele grzeczniejsza niż neurotypowe dzieciaki. Od razu po zajęciu miejsca sięga do kieszonki i z mina stonowanej biznes woman przegląda katalog produktów i propozycje wycieczek. Kiedy samolot rozpędza się na pasie, skacze podjarana wołając 'go, go, go!', a resztę lotu spędza przyklejona do malutkiego okienka, oceniając perspektywę.
 Tak tez było tym razem.
 Miejsca na nogi masz w tym samolocie tyle co w naszej starej Corsie którą kiedyś kupiłam za grosze do nauki jazdy ale szybko dostałam klaustrofobii i teraz autem jeździ do pracy T. No nic - ma być tanio, ma nie spaść do morza i w dwie godziny walnąć o pas w Polsce - czego tu wymagać?
 No więc zasiedliśmy na naszych mikro miejscach - cała nasza czwórka (albo tez 3i pół bo Dudu jeszcze przypomina takiego półczłeka w procesie kiełkowania) - a Lili radośnie machała nóżkami oczekując startu. Ściągnęłam jej śniegowce żeby nie zawadzały o siedzenia przed nią. Od czasu do czasu kopnęła w fotel - no cóż mi tez się zdarzyło zważywszy na to że obłożona byłam kurtkami i torbą z butelkami Dudu ('ze względu na pełen samolot proszę umieścić mniejsze bagaże pod siedzeniami, wraz z waszymi kamizelkami ratunkowymi, tak aby podczas ewakuacji polowa pasażerów utonęła poszukując wśród kurtek i torebek swojego nadmuchiwanego kapoka').
 Z przodu dało się słyszeć nie zadowolone pomruki rodaczek, które najwyraźniej spóźniły się na swój prywatny Jet do Pyrzowic i wylądowały z ta cała hołotą - np. nami.  No nic, w olewaniu ludzkiej złośliwości jestem mistrzem, wiec puściłam mimo uszu ich cmokanie i wzdychanie.
 Lot trwał a Lili od czasu do czasu zmieniala pozycje na fotelu i kilka razy trącila siedzenie, na co zareagowałam oczywiście w sposób adekwatny do sytuacji:
- Lili carefully. Feet of. No kicking. Good girl.
Proste komunikaty i krótkie zwroty, natychmiastowa pochwała - to najlepiej działa na nie werbalnego autystyka o ograniczonym rozumieniu mowy.
 To najwidoczniej nie usatysfakcjonowało hrabianki przed nami bo usłyszałam rzucone dostatecznie głośno aby wszyscy siedzący obok usłyszeli:
 - No właśnie, widzisz, to jest to całe bezstresowe wychowanie.

Czuje jak nadciąga fala zimna, a zaraz po niej gorąca. Gotuje się. Pięści się zaciskają. Tryb Leonidasa włączony. This is Spartaaaaa!!!
- Lili kochanie, usiądź spokojnie, Pani przed nami myśli że jest w pierwszej klasie, ale za masaż pleców to musi dopłacić.

Po co ja to powiedziałam? Co mi z tego przyszło?
W sumie mogło być gorzej. Mogłam ją zbluzgać. Mogłam walnąć wykład o autyzmie i braku zrozumienia, krótkiej pamięci albo problemach z wyczuciem przestrzeni. Mogłam przeprosić. Mogłam sama kopnąć w jej fotel tak ze poleciała by do kokpitu i za pewne zostałaby posądzona o zamach.

 Nie umiem sobie radzić z ludzką krótkowzrocznością. Mam dwoje dzieci. Nie przeszkadzają mi inne dzieci. Nawet jeśli są brudne od czekolady, głośne, dłubią w nosie, puszczają śmierdzące baki w kolejce w sklepie lub urządzają histerie bo mama nie kupiła Kinder Niespodzianki.
Dzieci są dziećmi. Maja ograniczone rozumienie. Niektóre, tak jak dzieci ASD maja jeszcze bardziej pod górkę. Czy to ze moja niespełna 4 latka wierci się na siedzeniu podczas 2 godzinnego lotu to znak że jestem ch*jowym rodzicem? Powinnam ją przełożyć przez kolano ku uciesze bab  które pewnie nigdy dzieci mieć nie będą bo z takim charakterem odstrasza faceta na pierwszej randce? Mam być treserem własnych dzieci?
I nie ma tu już znaczenia że Lili jest ASD i w sumie byłam z niej nieziemsko dumna bo zachowywała się na medal mimo hałasów, tłumów, ciasnych przestrzeni i długiego czekania.
 Jak ja cię Lili uchronię przed wszystkimi ludźmi którzy będą cię zawsze chcieli dostosować zamiast zrozumieć?
Nie chce cię odcinać. Ale chce cię obronić.
A ludzie to ch*je.
Malo kto czeka by cię poznać zanim zacznie cię oceniać.

Biorę to na siebie.
THIS IS SPARTA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz